Pazury zainspirowane głupotką z internetu, którą pokazała mi siostra :) Środkowy niestety się połamał więc jest nieco krótszy. Jako podkład lakier Bell Glam Wear nr 411, reszta to farby akrylowe.
Dziś kuchenne rewolucje ;) Z powodu braku odpowiednich środków do zrobienia rozszarpanej skóry użyłam mikstury z żelatyny (dokładny przepis znajdziecie tutaj)
Ten lakier kupiłam już jakiś czas temu, skuszona świecidełkami w butelce ;-) ogólnie nie przepadam za zielonymi kolorami, ponieważ wydaje mi się że moje dłonie wyglądają w nich trupio, ale ten odcień jest po prostu genialny. Lakier nakłada się dobrze, szybko wysycha, wykończenie typu glassflecked. Niestety pomimo 3 warstw nadal nieco prześwituje. Następnym razem nałożę pod niego jakąś kremową kryjącą zieleń i powinno być ok :)
Jestem uziemiona na co najmniej miesiąc z powodu złamanego palca u nogi więc mam nadzieję, że w końcu uda mi się opublikować trochę recenzji i makijaży ;)
Dziś makijaż na mojej ukochanej siostrze ;* Użyłam korektora KOBO, kolorowych cienie no name wymieszanych z duraline, oraz czarnego eyelinera w słoiczku Inglota (gdyby nie to że strasznie wysycha to byłby to mój ulubiony liner)
Mój nowy nabytek i przy okazji nowa miłość: Essence nail art topper 02 Circus confetti. Na chwilę obecną testowałam go tylko na czarnym lakierze, ale to połączenie tak mi się podoba, że mam ochotę nosić je na paznokciach cały czas ;-)
Korzystając z tego, że miałam w końcu trochę czasu dla siebie popełniłam takie coś ;-) To było moje pierwsze podejście do "techniki kredkowej" i zapewne nie ostatnie bo bardzo mi się spodobało.
Przez dwa tygodnie testowałam lakiery IsaDora i na chwilę obecną mogę już coś więcej o nich powiedzieć. Lakiery podstawowe są po prostu genialne. Kryją przy pierwszej warstwie, trzymają się bez odpryskiwania ok 4-5 dni i mają super wielki pędzelek (na początku myślałam że będzie przeszkadzał ale naprawdę bardzo ułatwia malowanie paznokci). Lakiery pękające są dosyć łatwe w użyciu (jak się już załapie o co chodzi i ile nakładać). Efekt mi się podoba (ale wiadomo... co kto lubi ;-))